To, że szybko rezygnuję z czegoś, przy czym musiałabym się trochę namachać to powszechnie znany fakt. Ale żeby wymyślić Postanowienie Noworoczne i po pół godzinie z niego zrezygnować to jest coś. Trzeba mi to przyznać bez dwóch zdań. jednak to tylko świadczy o tym, że w każdej kryzysowej sytuacji wpadam w rozpacz, depresję i furię. Wraz z takim stanem przychodzi mi Pomysł jak ten problem rozwiązać. Więc nie wiem, czy się cieszyć z tego, czy nie w każdym razie jak na razie jest gut.
Ja: Wiesz, o czym myślę?
Martetsu: Podsumowanie roku, tia?
Ja: No, napiszmy coś.
Martetsu: COŚ
Ja: A weź przestań.
Martetsu: Nie wezmę i nie przestanę, w tym roku nic się nie działo.
Ja: Mamy chłopaka.
Martetsu: No mamy.
Ja: Co tak bez entuzjazmu? Źle ci z nim?
Martetsu: Nie no, dobrze jest. Jedziesz dalej, bo zaczęłaś trochę nie po kolei.
Ja: Oj, to nic. No dobra... do tam jeszcze...
Martetsu: Nowa klasa?
Ja: Kijowa. Na szczęście mundur nas uspokaja. Mundur to rzecz, która trzyma nas w tej szkole, nie sądzisz?
Martetsu: No w sumiosie... Klasa trafiła nam się taka niezbyt, to fakt... Ale na szczęście mamy dobrych znajomych u nas w BP ^^
Ja: Tak, tak. Póki jest Żyrafka, to wszystko jest dobrze! Daje dalej:
Martetsu: Nie, nie, nie! Czekaj! Może by tak napisać tylko o miłych rzeczach, które nas spotkały?
Ja: Dobra, sporządźmy listę!
Najlepsze wydarzenia z 2011:
5. Najgorszym z najlepszych były chyba chwile ze starą klasą. Wtedy narzekałam, a teraz, z perspektywy nawet tak krótkiego czasu jaki minął od tamtych chwil czuję, że coś świetnego się skończyło. To było cudne. Rzucanie się śnieżkami w klasie, rzucanie kredą w nauczyciele, pomaganie sobie na sprawdzianach, integracja i wszelkie inne wygłupy. To było piękne, naprawdę.
4. Urodziny. Moc prezentów i zabawy. Niestety nie w dużym gronie, ale było gitaśnie.
3. Kolejne to spotkanie fandomowe, które odbyło się niedawno całkiem, bo w listopadzie na początku. Było miło, otakowo, zabawnie. Jest co wspominać.
2. Falkon! To było coś! Pierwszy konwent w życiu, taki wspaniały! Było co robić, łupów stamtąd przywiozłam co nie miara. Na następny też muszę się zabrać!
1. No i zdecydowanie najlepsze co mnie spotkało. Koncert Gackt'a w Warszawie. To nie tylko najlepsza rzecz w tym roku, ale to wydarzenie o wadze życiowej. To jeden z najwspanialszych dni w moim krótkim życiu. Pamiętam wszystko ze szczegółami, uwielbiam o tym opowiadać. Lepszego dnia nie mogłam sobie wymarzyć. Przecudo. Nigdy tego nie zapomnę i za kilkadzięsiąt lat będę wspominać: "A wiecie wnuczki moje drogie, że babunia była kiedyś na koncercie japońskiego wokalisty - Gackt'a? Ach, jaka klata, jaki głos! Wasz dziadek takiej nigdy nie miał..."
---------------
Dodałam sobie nowe piosenki na komórkę. I zaistniał Problem. Czy taką chińską dodać do playlisty "Nihon" (z samymi japońskimi) czy "Nutki" ( z samymi nie-japońskimi)
Ja: Kurdę, nie wiem, gdzie mam dodać "Song of night"! Do playlisty z japońskimi czy nie? Mamo no... <totalna rozpacz>
Onii-san: W nowym roku życzę ci tylko takich problemów.
W sumie to urocze, ale... to bardzo poważny Problem!
See ya lejter aligajter w Nowym Roku <3
Ja: Wiesz, o czym myślę?
Martetsu: Podsumowanie roku, tia?
Ja: No, napiszmy coś.
Martetsu: COŚ
Ja: A weź przestań.
Martetsu: Nie wezmę i nie przestanę, w tym roku nic się nie działo.
Ja: Mamy chłopaka.
Martetsu: No mamy.
Ja: Co tak bez entuzjazmu? Źle ci z nim?
Martetsu: Nie no, dobrze jest. Jedziesz dalej, bo zaczęłaś trochę nie po kolei.
Ja: Oj, to nic. No dobra... do tam jeszcze...
Martetsu: Nowa klasa?
Ja: Kijowa. Na szczęście mundur nas uspokaja. Mundur to rzecz, która trzyma nas w tej szkole, nie sądzisz?
Martetsu: No w sumiosie... Klasa trafiła nam się taka niezbyt, to fakt... Ale na szczęście mamy dobrych znajomych u nas w BP ^^
Ja: Tak, tak. Póki jest Żyrafka, to wszystko jest dobrze! Daje dalej:
Martetsu: Nie, nie, nie! Czekaj! Może by tak napisać tylko o miłych rzeczach, które nas spotkały?
Ja: Dobra, sporządźmy listę!
Najlepsze wydarzenia z 2011:
5. Najgorszym z najlepszych były chyba chwile ze starą klasą. Wtedy narzekałam, a teraz, z perspektywy nawet tak krótkiego czasu jaki minął od tamtych chwil czuję, że coś świetnego się skończyło. To było cudne. Rzucanie się śnieżkami w klasie, rzucanie kredą w nauczyciele, pomaganie sobie na sprawdzianach, integracja i wszelkie inne wygłupy. To było piękne, naprawdę.
4. Urodziny. Moc prezentów i zabawy. Niestety nie w dużym gronie, ale było gitaśnie.
3. Kolejne to spotkanie fandomowe, które odbyło się niedawno całkiem, bo w listopadzie na początku. Było miło, otakowo, zabawnie. Jest co wspominać.
2. Falkon! To było coś! Pierwszy konwent w życiu, taki wspaniały! Było co robić, łupów stamtąd przywiozłam co nie miara. Na następny też muszę się zabrać!
1. No i zdecydowanie najlepsze co mnie spotkało. Koncert Gackt'a w Warszawie. To nie tylko najlepsza rzecz w tym roku, ale to wydarzenie o wadze życiowej. To jeden z najwspanialszych dni w moim krótkim życiu. Pamiętam wszystko ze szczegółami, uwielbiam o tym opowiadać. Lepszego dnia nie mogłam sobie wymarzyć. Przecudo. Nigdy tego nie zapomnę i za kilkadzięsiąt lat będę wspominać: "A wiecie wnuczki moje drogie, że babunia była kiedyś na koncercie japońskiego wokalisty - Gackt'a? Ach, jaka klata, jaki głos! Wasz dziadek takiej nigdy nie miał..."
---------------
Dodałam sobie nowe piosenki na komórkę. I zaistniał Problem. Czy taką chińską dodać do playlisty "Nihon" (z samymi japońskimi) czy "Nutki" ( z samymi nie-japońskimi)
Ja: Kurdę, nie wiem, gdzie mam dodać "Song of night"! Do playlisty z japońskimi czy nie? Mamo no... <totalna rozpacz>
Onii-san: W nowym roku życzę ci tylko takich problemów.
W sumie to urocze, ale... to bardzo poważny Problem!
See ya lejter aligajter w Nowym Roku <3
















-
†.†.Damnatum Samael.†.†:
-
K.M.Z.Ginewra.D.:
-
Choco きらめき:
Pokaż wszystkie (4) ›